Przed sezonem 1984/85 poczyniono wzmocnienia w drużynie Korony Kielce. Klub rozgrywki zaczął od remisu i dwóch porażek, co oczywiście spowodowało, że po trzech kolejkach przedostatnie miejsce było najbardziej słusznym dla Kielczan. Przełamanie złej passy nastąpiło w wygranym pojedynku ze Stalą Rzeszów. W rundzie rewanżowej Kielczanie byli już prowadzeni przez Czesława Fudaleja, pod skrzydłami którego radzili sobie o wiele lepiej. Zakończyli wówczas rozgrywki na ósmej lokacie z dorobkiem tylu samo punktów co piąta Stal Stalowa Wola. Przed sezonem 1985/86 doszło do zmiany na stołku trenera. Czesława Fudaleja zastąpił Witold Sokołowski, który został następnie zmieniony przez Antoniego Hermanowicza. W przerwie zimowej pieczę nad zespołem sprawowali Stanisław Maj i Banwentura Marciniak, jednak ostatecznie na wiosnę drużyną opiekował się Bogumił Gozdur. Rundę wiosenną Korona rozpoczęła od pokonania Włókniarza Pabianowice, ale później do dwudziestej siódmej kolejki nie potrafili wygrać. Wówczas wygrali tylko z Hutnikiem Kraków, a potem pokonali również Star Łódź, RKS Ursus Warszawa i Polonię Bytom. Komplet punktów w czterech ostatnich spotkaniach sezonu zapewnił Koronie dziesiąte miejsce i utrzymanie się w drugiej lidze. Kolejne rozgrywki Korona rozpoczęła serią ośmiu spotkań bez żadnej wygranej. Pierwszą wygraną zanotowano dopiero w dziewiątej serii meczów pokonując w niej Resovię Rzeszów. Ostatecznie drużyna skończyła na trzynastej pozycji i została zdegradowana. W wyniku reorganizacji Kielczanie mieli szansę uniknąć spadku, ale się nie udało.

Historia

W 1988 roku na stanowisko trenera Korony Kielce zatrudniono Czesława Palika, który miał zadanie od zarządu, aby awansować do drugiej ligi. O sile zespołu decydowali przede wszystkim młodzi wychowankowie, między innymi Wiesław Bartkowski i Paweł Kozak. Nie udało się jednak zrealizować zamierzonego celu – klub nie znalazł się nawet na podium, zajmując finalnie czwarte miejsce. Trzecią promocję do II ligi Korona Kielce dostała w następnym roku. Mając w składzie Marka Parzyszka drużyna w sezonie 1989/90 zaliczana była do grona liderów. Awans zapewnił jej przegrany mecz głównego rywala – Radomiaka Radom – z lokalnym rywalem, z Błękitnymi Kielce. Po wywalczeniu awansu do drugiej ligi Korona Kielce bez większych zmian w drużynie przystąpiła do rozgrywek. Dopiero w ich trakcie sprowadzono doświadczonych Mirosława Wnuka i Antoniego Fijarczyka. Dobre występy kieleccy piłkarze przeplatali ze słabymi spotkaniami. Na koniec zajęli miejsce barażowe, a w meczach o utrzymanie okazali się lepsi od Ostrovii Ostrów Wlkp. Przed kolejnym sezonem z klubem pożegnał się ważny zawodnik – Wiesław Bartkowski – a w rozliczeniu za niego do Kielc trafił Dariusz Zagórski. Okazał się on znakomitym wyborem dla kieleckiej ofensywy. Rozgrywki w drugiej lidze Korona ukończyła na 13. miejscu, a trenerem był Wołodymyr Bułhakow, dzięki któremu w drużynie pojawili się Wiktor Rafalczuk i Aleksander Gij. Od połowy 1989 roku klub targały problemy organizacyjne i finansowe, które wywołały zmiany ustrojowe państwa. Prywatyzacja przedsiębiorstw wspierających Koronę wywołała tą trudną sytuację.

Piłka nożna

W okresie transformacji ustrojowej od klubu Korony Kielce odłączyły się sekcje, a została tylko piłka nożna. Poszukiwano wielu rozwiązań na zażegnanie kłopotów natury organizacyjnej i finansowej. W sprzedaży były dostępne cegiełki, które miały wesprzeć budżet Korony Kielce, ale one nie były wystarczające pomocne, gdyż ofiarność kibiców nie wystarczyła. W styczniu 1993 roku doszło do założycielskiego spotkania drużyny Miejski Klub Sportowy – Sekcja Futbolowa Korona Klielce, a klub MKS został postawiony w stan likwidacji i sekcję piłkarską przekazano MKS-SF Korona. Pozwoliło to uratować zespół przed całkowitą destrukcją, ale nie uchroniło to przed degradacją do III ligi. Na trzecioligowych boiskach Kielczanie występowali przez kolejne cztery sezony, będąc w czołówce. W 1995 roku podjęto rozmowy na temat połączenia Korony Kielce z klubem Błękitni Kielce. Podpisano porozumienie o fuzji, która miała zostać zrealizowana w sezonie 1995/96. W lipcu 1996 roku Korona pozyskała sponsora – firmę Nida Gips. Na stanowisko trenera zatrudniono Włodzimierza Gąsiora, dla którego wyznaczono zadanie awansu do drugiej ligi. Zespół został oparty na młodych wychowankach i bardziej doświadczonych graczach, co stanowiło zgrany kolektyw. Od początku rozgrywek na czoło tabeli wysunęła się Korona wraz z MG MZKS Kozienice. W rundzie wiosennej zarysowała się znaczna przewaga Kielczan nad pozostałymi drużynami. Swojego najgroźniejszego przeciwnika Korona wyprzedziła aż o siedemnaście punktów i Kielczanie wywalczyli awans, lecz spadli, bo sponsor się wycofał.

Fuzja

W 2000 roku podjęto rozmowy na temat fuzji z Kieleckim Klubem Piłkarskim, który kontynuował działalność Błękitnych Kielce, zlikwidowanych w marcu 2000 roku. W lipcu tego roku przyjęto uchwałę o fuzji obu zespołów. Szkoleniowcem nowego zespołu został Jacek Zieliński. W drużynie zaszło wiele zmian kadrowych, a klub przyjął nazwę KKP Korona i przystąpił do trzecioligowych rozgrywek, w których zajął odległe miejsca, ale utrzymał się w trzeciej lidze. W sezonie 2001/02 trenerem Korony był Robert Orłowski, który nie zdołał awansować do wyższej klasy rozgrywek. Pomimo wzmocnień zespół uplasował się w środku tabeli i zajął siódme miejsce. Latem 2002 roku sponsorem klubu została duża firma Kolporter S.A. Początkowo drużyna miała przyjąć nazwę KKP Kolporter, ale była ona zbyt kontrowersyjna i ostatecznie do rozgrywek zgłoszono klub pod nazwą KKP Kolporter-Korona. Trenerem odmienionego zespołu został Tomasz Muchiński, a prezesem Wiesław Tkaczuk. Do klubu sprowadzono wielu nowych i dobrych piłkarzy, jednak początek rozgrywek nie był rewelacyjny. W wyniku przegranych pojedynków z Sandecją Nowy Sącz i Polonią Przemyśl nastąpiła zmiana trenera na Dariusza Wdowczyka. Pod wodzą nowego trenera Korona do końca rundy nie poniosła żadnej porażki i przerwę zimową spędzili na drugim miejscu, tracąc 5 punktów do lidera – Cracovii Kraków. W wiosennym spotkaniu z najgroźniejszym rywalem na trybunach zasiadło dziesięć tysięcy widzów, prezes PZPN, działacz UEFA i prezydenci miast. Przed pojedynkiem odbyły się tajne treningi z obu stron, żeby rywale niczego nie zobaczyli.